To okrutne! Przecież w takiej chwili się nie umiera. - Krzyczy Teddy Efkarpides (43l). Twardy zazwyczaj mężczyzna płacze jak dziecko. Opłakuje śmierć swojej żony. Odeszła w jego ramionach w chwili największego szczęścia: podczas ich własnego wesela.

Kim Sjostrom (36l) była skromną nauczycielką w Sunrise na Florydzie. Życie zwłaszcza to osobiste, nigdy jej nie rozpieszczało. Swoje szczęście znalazła gdy była już dojrzałą kobietą. W Tedym zakochała się od pierwszego wejrzenia – I co najważniejsze z wzajemnością.

Gdy wreszcie ksiądz przed Bogiem łączył ich skramentem małżeństwa, oboje obiecali sobie miłość i wierność aż do śmierci. Kto mógłby w tym czasie przypuszczać, że ta rozdzieli ich tak szybko? Podcza ślubnej ceremonii i tuż po niej nic nie zapowiadało tragedii.  Kim Sjostrom była radosna, promieniała ze szczęścia. Nie mogła się doczekać kiedy mąż porwie ją do ich pierwszego tańca. Wesele zorganizowano w stylu greckim – pewnie dlatego że Teddy pochodził z Grecji. Na pierwszy taniec wybrali piosenkę grecką “Kochaj mnie”. Cała sala zamilkła gdy Teddy zaprosił żonę do tańca. - W pewnej chwili Kim powiedziała, że kręci się jej w głowie. Zaczęła się do mnie tulić i powoli osuwać na ziemię – wspomina przez łzy mężczyzna. Kim leżała bez życia na parkiecie. Weselna wrzawa ucichła. Żona zmarła w ramionach męża. Nie wytrzymało serce, może z ogromnego szczęscia i emocji - powiedzieli lekarze.

Źródło: Gazeta Fakt.
Zdjęcie: Google.pl